„Panie Janie” zbliża ludzi
A oto i króciuki filmik o tym, jak Hania uczy dzieci na Fidżi śpiewać „Panie Janie”. Bo muzyka, jak nic innego, zbliża ludzi!
A oto i króciuki filmik o tym, jak Hania uczy dzieci na Fidżi śpiewać „Panie Janie”. Bo muzyka, jak nic innego, zbliża ludzi!
Rzuca na kolana? Jak z wakacyjnego folderu, który irytuje zimą, jeśli przegląda się go, siedząc w biurze, albo sprzątając dom? Niebieskie niebo, turkusowy ocean, palmy. Tak bardzo daleko i niedostępnie?
Jakie to jest niewiarygodnie dobre uczucie, kiedy się dzień po dniu wchodzi w wioskę, którą zamieszkują ludzie o zupełnie innej kulturze i zwyczajach, daje się sobie nawzajem w prezencie po prostu ten czas wspólnie spędzony, no i uczy się od siebie, tak zupełnie różnych i zaskakujących rzeczy.
Napisał do nas hotel z Kołobrzegu: „Przyjedziecie do nas?” Odpisaliśmy: „No pewnie, chętnie, nigdy nie byliśmy w Kołobrzegu. Ale zróbmy u Was pokaz zdjęć!” Zgodzili się. To się nazywa fajny układ!
Trochę ponad 1000 osób mieszka w Levuce, a podczas paru dni tam widzieliśmy może z pięć białych twarzy. Tak trudno sobie wyobrazić, że w 1870 roku stały przy tej uliczce 52 hotele dla Europejczyków!
Fidżi to 50-ty kraj, jaki odwiedziłam. I już to wiem: to mój nowy ulubiony kraj.
„Miejsce przyjazne dzieciom”, „Idealna rodzinna destynacja”, „Mamy bezpieczny plac zabaw i opiekunkę dla dzieci, przyjedźcie do naszego hotelu”… A wiecie co? Oto i nasz najlepszy plac zabaw!
Zwaliło mnie z nóg na 2 tygodnie. Żadnej mamy, żadnej żony, żadnych wywiadów. Tylko łóżko, bezsenne noce i tysiące myśli.
Wspaniałe tygodnie spędziliśmy w Królestwie Tonga: wśród rodzin, na łodziach, na (czasem bezludnych) wyspach, w słońcu i w deszczu. Dla nas to nowość, żeby podróżować bez auta, tylko z dwoma wielgachnymi plecakami i naszymi dziewczynkami.
Ocean, tylko ocean, ciągle ocean – przez całe dnie i noce? To jedno z tych wspomnień nie-do-zapomnienia! Łapaliście kiedyś stopa pomiędzy krajem Tonga, a krajem Fidżi? Żaglostopa? :)
Po obejrzeniu tych zdjęć, pewnie powiecie: za ciasno, za dużo ludzi, za brudno! I możecie mieć rację. Ale te 24 godziny na promie z południa na północ Tonga – to było chyba nasze najpiękniejsze przeżycie w tym kraju.
Co było najfajniejsze? Że mogliśmy sobie biegać nagoooo! :) A co najtrudniejsze? Życie bez słodkiej wody na serio nie jest łatwe.
No to się ruszamy! Promami, łódeczkami, łapiemy stopa i wskakujemy na wariackie jeepy, a czasami chodzimy na naszych 4 dużych i 4 małych nóżkach.
Ciepło, mokro i dokładnie tak, jak lubimy: ludzie, ludzie, ludzie!
Od wielu, wielu lat już używam aparatów i obiektywów Canona. W dobrych, analogowych czasach, zacząłem od EOS5. Potem około 2005 roku dostałem w pracy mój pierwszy Canon 5D. I od tamtej pory używałem go zawsze i wszędzie. Ale moje bejbi ma już 10 lat i choć wciąż działa, nadeszła pora na zmiany.
Tyyyyyle się dzieje każdego dnia w czasie naszej podróży. Ale – paradoksalnie – z podróży wszystko się pamięta! Widok z namiotu rano: jaki był i ile było stopni. To, co i jak jedliśmy na śniadanie. To, kogo, jak i gdzie dokładnie poznaliśmy. Minuta po minucie. A tak, żebyście i Wy mogli poczuć smak naszego typowego Read More
Dziewczynkom od początku wszystko się mieszało: i po polsku, i po niemiecku można nazwać i owoc, i ptaszka, i mieszkańca Nowej Zelandii krótkim “kiwi”. Ale w NZ lepiej tego nie mylić!
Każdego dnia zrobić coś nowego? No to może skok na bungee z 47-metrowego mostku nad niezwykle niebieską rzeką, w kraju, z którego pochodzi bungee jumping?
Mniej dziki i wolny to kraj, niż nam się wcześniej wydawało, ale przepiękny!
– To jak tam, Kuba, bez granic ta Barcelona? Kuba tylko się uśmiecha. Naprawdę miasto nas zaskoczyło, dostępnością, przystosowaniem i otwarciem na osoby niepełnosprawne.