Rodzina Bez Granic

 podróżującarodzina

Niemcy

Likes

Niemiecka wycieczka

german forest

german forestNowe doświadczenie: podróżowanie bez roamingu, bo po kraju w którym… mieszkam. Ale jednak nie po moim kraju. Po kraju, w którym urodził się mój mąż i moje dzieci.

Śmieszne. Odprowadziłam dziewczynki do przedszkola, spakowałam plecak i wyszłam z domu. Spotkałam się z Anią, moją przyjaciółką z Krakowa w hostelu A&O niedaleko dworca głównego i… od tamtej chwili, przez 9 kolejnych dni, byłyśmy podróżniczkami po Niemczech. Powłóczyłyśmy się po (moim?) Berlinie, Hamburgu, Düsseldorfie, dolinie Renu, Karlsruhe, Czarnym Lesie, Norymbergii, Lipsku, Dreźnie i Szwajcarii Saksońskiej.

Kiedy Niemiecka Izba Turystyki zaproponowała mi wzięcie udziału w tym projekcie, w pierwszej chwili pomyślałam sobie: Niemcy? Jestem tu od 4 lat, nuuuuuda. Ale cieszę się bardzo, że zmieniłam zdanie.

Bo jak wychodząc z domu, przełączyłam się z trybu „moje miasto”, na „otwórz oczy“, to nagle zobaczyłam o wiele wiele więcej: miejsc, sytuacji, zwyczajów. Wszystkie te tzw. hotspoty warte odwiedzenia, publikowałyśmy z Anią na stronie: http://www.germany.travel/youth/map/germany

O czym (m.in.) pisałyśmy?
W Berlinie: O wycieczce na Wzgórze Diabła (Teufelsberg), sztuczną górę Berlina usypaną z gruzów wojennych. O fantastycznych kawiarniach (np. Kauf Dich Glücklich, Michelberger Cafe, albo polskiej kawiarnio-księgarni Buch Bund). O świetnych pomysłach (sklepie z tysiącem koralików albo bajeranckim miejscu do wspinaczki w środku miasta).
W Hamburgu: O najlepszym cieście na świecie. O widokach portowych. O plaży w centrum miasta. O kolejnych świetnych pomysłach (kuchni, którą można wynająć wraz z przyjaciółmi, albo z rodziną, żeby sobie wspólnie pogotować!).
W Düsseldorfie: O słodkim miejscu na nocne rozmowy. O sklepie z czekoladą i jumbo mojito.
Po drodze: O robiącej wrażenie romantycznej dolinie Renu,
W Norymberdze: O zamku. I księgarnio-winiarnio-kawiarni, idealnej na poranny przegląd prasy. I o naszym najwięjszym i najdłuższym piwie! O neonach.
W Lipsku: O Muzeum Instrumentów i o Museum of Fine Arts I o barze mlecznym z milionem pucharków lodowych! I o czadowym klubie w baszcie.
W Dreźnie: O księgarni tylko i wyłącznie podróżniczej. I o tanim pchlim targu!
A w Szwajcarii Saksońskiej: o bajecznych widokach w Bastai.

Zajrzyjcie do linków, jeśli macie ochotę!

A kilka subiektywnych ciekawostek-obserwacji wrzucę w kolejnym wpisie.

This post is also available in: angielski


Nasza książka już do kupienia!

Stało się! Wydaliśmy książkę: "Rodzina Bez Granic w Ameryce Środkowej".
Zobacz, poczytaj, może zamów tutaj »

Post a Comment

Your email is kept private. Required fields are marked *